W ZGODZIE ZE SOBĄ
Nie ma prostej recepty na to, by się dobrze czuć. Rozwiązaniem nie jest na pewno wyjazd na bezludną wyspę albo w Bieszczady, żeby hodować owieczki, bo nie uciekniemy od siebie.

zdjęcie: CLEMENT FALIZE / UNSPLASH.COM


Daina Kolbuszewska: Ze zdrowiem psychicznym Polaków nie jest najlepiej? Statystyki pokazują, że 25 procent naszego społeczeństwa cierpi na zaburzenia psychiczne.

Tomasz Chlebowski: Statystyki są fantastyczną rzeczą, dzięki której można udowodnić każdą tezę. Starym typem oszczepu, sprzed 1980 roku, można było rzucić 110 metrów. Obecnie, po zmianie jego punktu ciężkości, rzuca się 80 metrów. Można więc jedynie stwierdzić, że według pewnych kryteriów prowadzono badania i odnotowano konkretne wyniki. Jedna czwarta społeczeństwa jest chora psychicznie, zatem trzeba coś... należy coś… W imię czego? Społeczeństwo polskie funkcjonuje ani lepiej, ani gorzej niż dwadzieścia czy trzydzieści lat temu.

Definicja zdrowia psychicznego?

Najprościej można powiedzieć, że zdrowy psychicznie jest człowiek, który nie jest chory psychicznie. Spojrzenie lekarza na zdrowie psychiczne jest spojrzeniem czysto biologicznym – albo ktoś jest chory, albo nie. Można mieć objawy chorobowe, które warto tonować ze względu na komfort życia człowieka, lecz ich występowanie nie oznacza choroby w sensie biologicznym.

To definicja przez negację.

Nie da się inaczej tego określić bez uzurpowania sobie prawa do wskazywania, kto jest zdrowy, a kto chory. Choć czasami jest to niebezpieczne. W przeszłości, w średniowieczu, patrycjat określał, kto jest zdrowy, a kto chory, a potem Hieronim Bosch namalował Statek szaleńców1. Kiedy pod koniec XVIII wieku francuski lekarz Philippe Pinel w prowadzonym przez siebie szpitalu zakazał przykuwania pacjentów do ścian, uważano, że swoją praktyką stwarza zagrożenie. Niektórzy pacjenci się uspokajali, gdy ich odkuto od ściany.

Określenie zdrowia psychicznego jest znacznie trudniejsze niż choroby psychicznej. Co jest chorobą, a co zdrowiem? Na takie pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ są to pojęcia dynamicznie się zmieniające. Ilu było ludzi w historii z pomysłami czy ideami, dziś uznanymi za świetne, za które spłonęli na stosie. Uznano, że ci ludzie byli szaleni, psychicznie chorzy!

Jeszcze 30–35 lat temu dziewczyny z zaburzeniami odżywiania pojawiały się w gabinetach lekarzy psychiatrów sporadycznie. Obecnie lęk przed byciem grubym to wśród nastolatek rzecz zupełnie oczywista. Młode dziewczyny liczą kalorie, kontrolują, co jedzą, stosują diety. Co się dzieje wśród kobiet dorosłych? Joggingi, fitnessy, różne formy aktywności fizycznej, po których, jak twierdzą, lepiej się czują. Ale tak naprawdę lepiej się czują, bo straciły ileś kalorii, od tego są przecież wskaźniki kalorii. „Tyle kalorii straciłam – nie jestem gruba…”. Czy wobec tego możemy dzisiaj stwierdzić, iż obsesja wokół jedzenia i szczupłego wyglądu przekroczyła to, co uważamy za normę? Nie! To jest już od dawna norma, ponieważ większość kobiet tak funkcjonuje. Kobiety werbalizują: Chcę się odchudzać, i robią to. Proszę spojrzeć na reklamy – bierzesz lekarstwo na wątrobę, ale ono przy okazji powoduje utratę wagi. „Oj, to ja będę je brała”.

Paradoksalnie, nie mieszczą się w normie te panie, zresztą nie tylko panie, które się nie odchudzają. Ponieważ obecnie norma społeczna mówi: Odchudzaj się.

Jak to jest z tym zdrowiem, skoro w dziesięcioosobowej grupie studentów dziewięciu bierze…

Pewnie leki na depresję, inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny. To są leki, które poprawiają komfort życia. Jeśli poprawiają w stopniu znacznym, wtedy trzeba się zastanowić, czy nie dzieje się coś niepokojącego, czy nie należy też zastosować psychoterapii. Bywa również tak, że ktoś kiedyś sięgnął po leki, zaczął je brać i dalej sobie bierze. Generalnie, i tak jest u większości pacjentów, po okresie kryzysowym można leki zacząć odstawiać, obserwując, czy jest potrzeba ich brania. Z mojego doświadczenia wynika, że część pacjentów, jeśli jest dobrze prowadzona, dzięki terapii, konsekwencji, determinacji, dyscyplinie odstawia leki. Mówię o pacjentach, którzy mają taką możliwość. Są natomiast osoby, które bez leków nie są w stanie funkcjonować i terapia ma w takich wypadkach ograniczone oddziaływanie. Bowiem część chorób psychicznych jest związana z zaburzeniami biologicznymi i w tych wypadkach psychoterapia może nie być wystarczająco skuteczna.

Polacy wierzą w magiczną moc tabletki?

Nie tylko Polacy. Na całym świecie ludzie wierzą, że tabletki w prosty, bezbolesny sposób zmienią ich stan czy poprawią komfort życia. I z tym się należy pogodzić. Natomiast czy zmieni się ich życie? W wypadku choroby – tak, życie może się zmienić, pacjenci mogą więcej osiągnąć, zdziałać. Ale w większości przypadków tabletki służą po prostu poprawieniu nastroju. Tempo, w jakim żyjemy, zanik relacji rodzinnych, stosunki w pracy – różne rzeczy składają się na to, że ludzie zgłaszają się do psychiatry. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu osoby z niektórymi problemami psychicznymi nie sięgały po radę. Teraz mają większą świadomość, że mogą to zrobić, by poprawić swoje samopoczucie. To chyba dobrze?

No dobrze. Czy zatem istnieje jakiś dobrostan, który charakteryzuje przewaga emocji przyjemnych nad nieprzyjemnymi, skoro operowanie pojęciem zdrowia psychicznego jest ryzykowne?

Oczywiście. Najczęściej, kiedy istnieje przewaga emocji ujemnych, pacjent się zgłasza i oczekuje wsparcia specjalisty. Może też żyć w dyskomforcie psychicznym, tak jak przez pokolenia ludzie żyli, dopóki nie pojawiły się leki poprawiające komfort życia.

Czy istnieje sposób, by dbać o ten dobrostan bez tabletek?

Bezwzględnie. Należy funkcjonować według własnego systemu wartości, dbać o higienę życia, być aktywnym fizycznie, otaczać się i rozmawiać z ludźmi, których się lubi. Na co dzień w pracy spotykamy się z różnymi osobami i nie mamy wyjścia. Natomiast na gruncie prywatnym możemy utrzymywać kontakty z tymi, z którymi się dobrze czujemy.

Niewątpliwie schematy myślenia społecznego, na przykład dotyczące kwestii światopoglądowych, orientacji seksualnej, różnych stereotypów, szczególnie w obecnej rzeczywistości, przekładają się na nasze zdrowie psychiczne.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Chlebowski - Lekarz psychiatra. Od kilkudziesięciu lat prowadzi w Poznaniu prywatną praktykę lekarską. Miłośnik kultury czeskiej, historii i gór. (wszystkie teksty tego autora)

Daina Kolbuszewska - psychoterapeutka Gestalt, psycholog, dziennikarka, autorka książki reportażowej "Niemka. Dziecko z pociągu", której bohaterowie zostali upamiętnieni tablicą na dworcu w Krotoszynie. Lubi cytat przypisywany J. L. Borgesowi: "Gdybym mógł przeżyć życie od nowa, popełniałbym więcej błędów. Nie starałbym się być tak doskonałym, byłbym bardziej odprężony. (...) zzuwałbym buty w pierwszych dniach wiosny i do późnej jesieni chodził boso. Dłużej kręciłbym się na karuzeli, obejrzał więcej wschodów słońca i częściej przebywał z dziećmi...". (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Modlitwa, cisza i praca

Il Diavolo

O przewadze głosów chłopięcych

Spotkanie wizjonerów

UPIÓR Z TWARZĄ ŚLEPĄ NA BÓL


komentarze



Facebook