BEZRADNOŚĆ

Jarosław Mikołajewski

Poleciałem do Wenecji, żeby czytać wiersze. Ale bycie zaproszonym do czytania niekoniecznie znaczy tyle, co chcieć czytać. Potrzeba czegoś jeszcze i czułem wyraźnie, że mam więcej niż jeden powód, żeby lecieć.

Pierwszy – i nie obchodzi mnie, jeśli ktoś odbierze to jako egzaltację – to poczucie, że umieram. Nie tak, jak ktoś, komu za chwilę nowotwór odetnie życiodajne kanały, kto za chwilę złapie się za serce i upadnie. Chodzi mi o znaki stopniowego wykluczania z życia. O coś takiego, co wielki poeta Camillo Sbarbaro wypowiedział w wierszu: „ojcze, który codziennie powoli umierasz i zdradza cię umysł”. Czuję, że jest to właśnie taki moment w moim życiu, i nie mam potrzeby tłumaczyć się z tego. Ma to coś wspólnego ze Śmiercią w Wenecji – ze świadomością, że świat jest tym boleśniej piękny, im bardziej go nie obchodzisz. Z zadziwieniem, że wszystko zaczęło się krzyżować ze wszystkim, wszystko niskie i zawstydzające ze wszystkim usankcjonowanym i wzniosłym, wszystko, co publiczne, ze wszystkim, co intymne. Tak czy inaczej czuję, że umieram, nawet jeśli śmierć może przyjść za dwadzieścia czy trzydzieści lat. Z takim poczuciem, pod pretekstem czytania wierszy, chciałem zatem poczuć powiew śmierci w Wenecji.

Drugi powód to ten, że chciałem spotkać Banksy’ego. Na kilka dni przed zaplanowanym wylotem telewizje pokazały, że Banksy był na placu św. Marka i anonimowo wystawiał obrazy, tworzące pejzaż Wenecji takiej, jaka jest na co dzień, z nakładającym się na nią wizerunkiem wielkiego statku wycieczkowego. Oczywiście, jak to z Banksym bywa, nikt się nie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jarosław Mikołajewski - ur. 1960, poeta, tłumacz z języka włoskiego, eseista, reporter. W latach 2006-2012 dyrektor Instytutu Polskiego w Rzymie. Ostatnio wydał "Wielki przypływ" reportaż o włoskiej wyspie Lampedusa, tom poetycki "Żebrak" i książkę dla dzieci "Wędrówka Nabu". Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DOKTOR Z LAMPEDUSY

TWARZ NIETWARZOWA

ROZWAŻANIA O BOGU

APOLOGIA ZAKOPANEGO

NIEDOCZEKANIE


komentarze



Facebook