DO SAMEGO KOŃCA
"Duch '44. Siła ponad słabością"; autor: Stanisław Zasada; Wydawnictwo WAM, Kraków 2018, s. 232

Marcin Cielecki

Po przeczytaniu książki Stanisława Zasady Duch ’44 najpierw próbuję zapamiętać liczby. Około stu pięćdziesięciu kapelanów powstania warszawskiego. Prawie stu działało wcześniej w konspiracji, złożyli przysięgę Armii Krajowej. Pozostali przyłączyli się, gdy wybuchło powstanie. Czterdziestu zginie na ulicach walczącej Warszawy. Ci, którzy przeżyją, podzielą los ocalałych powstańców: w stalinowskiej Polsce będą wtrącani do więzień, rozpoczną sądowe procesy o rehabilitację, nieustannie będą szykanowani, władza nigdy im nie odpuści. Będą też tacy, których koniec wojny zastanie na Zachodzie i do komunistycznej Polski nie wrócą. Staram się zapamiętać liczby, ale bardziej moją uwagę przykuwają kolory. Czarna sutanna i biała komża. Biały habit dominikański, na nim szkaplerz. A na nich: plamy krwi, maź z kana- łów, piwniczny brud, tynk ze ścian. Nade wszystko zaś te dwa kolorystyczne zestawienia nie chcą opuścić wyobraźni: biała koloratka, biało-czerwona opaska na ramieniu. Dla niemieckich snajperów łatwy cel. Ksiądz Tadeusz Burzyński zostaje trafiony kulą kilka minut po godzinie „W”, gdy idzie ulicą do rannego, niosąc święte oleje. Ksiądz (podobnie jak towarzyszące mu siostry zakonne) jest osobą cywilną, nie żołnierzem. „W cywilizowanych warunkach wojennych siostry chroniłyby białe opaski z czerwonym krzyżem, księdza – kapłański strój. Ale nie w Warsza- wie w sierpniu 1944 roku”, zapisuje Zasada. To czasy przed Soborem Watykańskim II, duchowni nie chodzą w świeckich ubraniach. Michał Czartoryski ślubował, że nigdy nie zdejmie habitu. Wielu kapelanów powstania mogło uciec, wystarczyłoby, żeby włożyli cywilne rzeczy. Większość tego nie zrobiła.

Następcy ojca Kordeckiego

Powstanie listopadowe – ks. Adam Loga, powstanie styczniowe – ks. Stanisław Brzóska, powstanie wielkopolskie – ks. Kazimierz Stachowiak… Tę listę pewnie można ciągnąć dalej, choć wielu obywa- teli II RP myślało, że zamknie ją postać ks. Ignacego Skorupki z okresu wojny polsko-bolszewickiej. Zastanawia mnie, co robi ksiądz na polu bitwy. Stanisław Zasada pokazuje, że nieliczni duchowni (np. ksiądz Antoni Czajkowski) chwytali za broń bynajmniej nie w celach reprezentacyjnych. Zdecydowana większość robiła jednak to, co zawsze: udzielali ślubów i ostatniego namaszczenia, spowiadali, odprawiali msze. Prowadzili rozmowy duchowe, które w tym czasie miały temperaturę płonącego miasta. Poza tym: odgruzowywali zbombardowane kamienice, przynosili wodę, opatrywali rannych, starali się przeżyć. I byli znakiem sprzeciwu wobec wojny i znakiem solidarności z ludźmi.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MISTRZ

"Pastores", "Więź", "Znak", "Relikwie", "Pieśni Liturgii Triduum Paschalnego", "Solaris"

"Czy chrześcijaństwo przetrwa?", "Dramat religijny Tołstoja", "Pastores", "Życie Duchowe"

"Prawosławie" Elżbiety Przybył

Protokół z życia


komentarze



Facebook