INTERNET ZRODZIŁ POTWORY
Biskup musi być człowiekiem, który zna życie swojego ludu i w tym życiu uczestniczy. Powinien być też ojcem dla księży. Jeśli nie ma za sobą duchowieństwa swojej diecezji, jest śmieszny.

FOT. AP / FOTOLINK


Adam Błyszcz CR: Kardynał Ratzinger napisał kiedyś, że bez względu na epokę historyczną istnieje ustalony kanon krytyki Kościoła. Czy możemy powiedzieć analogicznie, że po pięciu latach pontyfikatu ustalił się kanon krytyki papieża Franciszka?

Andrea Tornielli: Bez wątpienia jesteśmy świadkami ataków niemających nic wspólnego z prawdziwą krytyką. Istnieją portale, blogi i dziennikarze, którym zależy na niszczeniu papieża bez względu na to, co mówi czy co robi. To nic nowego. Kiedy pięćdziesiąt lat temu Paweł VI opublikował encyklikę Humanae vitae, poświęconą zasadom moralnym w dziedzinie przekazywania życia, również został zniszczony, i to przede wszystkim przez ludzi ze środka Kościoła.

Różnica polega jednak na tym, że dziś mamy ogromnie rozbudowane media społecznościowe. Wszyscy mogą swobodnie komentować i pisać, co często skutkuje zupełnym brakiem szacunku dla Franciszka nie tyle jako papieża, ile jako człowieka. Często można odnieść wrażenie, że papież nie robi nic dobrego.

W jednym z artykułów na portalu Vaticaninsider komentuje pan książkę dwóch włoskich dziennikarzy Nella Scava i Roberta Beretty, która nosi tytuł Fake Pope.Autorzy wymieniają w niej 80 oskarżeń kierowanych pod adresem papieża. Między innymi o współpracę z dyktaturą argentyńską, powiązania z masonerią, manipulacje podczas konklawe, herezje, błędne nominacje czy brak umiejętności w kontaktach z Kurią Rzymską. W jakich środowiskach, zdaniem pana, rodzą się te zarzuty?

Przede wszystkim w środowiskach skrajnie tradycjonalistycznych i konserwatywnych. Są tak zmanipulowane, że ich autorzy mieliby spore problemy, aby je publicznie przedstawić lub obronić. Dlatego używają mediów społecznościowych.

Mamy więc na przykład zdjęcie kardynała Bergoglia z jarmułką na głowie podczas odwiedzin synagogi w Buenos Aires, co ma być dowodem podporządkowania się Franciszka żydowskiej masonerii. Podobnie skomentowano jego wizytę w Yad Vashem, gdzie całował dłonie zgromadzonych tam osób. Ale to nie byli przedstawiciele żydowskiej masonerii, tylko ofiary Holocaustu. Tym gestem Franciszek chciał im okazać szacunek i swoją bliskość. Manipulacja jednak na tym polega, by wyrwać coś z kontekstu wydarzeń.

Inny przykład takiej manipulacji to wydarzenie, które miało miejsce podczas pielgrzymki papieża na Filipiny. Franciszek spotkał się w Manili z rodzinami. Media społecznościowe obiegło zdjęcie, na którym papież ułożył rzekomo palce jednej dłoni w satanistyczny symbol rogów. Towarzyszyłem papieżowi podczas tej pielgrzymki, byłem również na spotkaniu, o którym wspominam. Uczestniczyły w nim rodziny głuchonieme, które posługują się językiem migowym. Ten gest znaczy „kocham cię”. Niemi pokazali go papieżowi, a on im się odwzajemnił. Ale nieprawdy nikt już nie sprostował.

Czego się obawiają środowiska, które atakują papieża?

Nie potrafię tego zrozumieć. Również dlatego, że kiedy słyszę oskarżenia o herezję, pytam: Co takiego papież zmienił w doktrynie? Na razie nic. Nie ma żadnych zmian!

Myślę, że wraz z pojawieniem się Franciszka wielu zrozumiało, że traci swoją władzę i wpływy, że w jakiejś mierze znika model Kościoła, do którego się przywiązali. Można być księdzem, biskupem, kardynałem i myśleć o Kościele jedynie politycznie. Ale kto ma dar wiary, powinien sobie uświadomić, że takiego papieża chciał Bóg, aby coś mi powiedzieć. Mnie osobiście. Nie innym, ale mnie.

A zatem czego nauczył pana papież?

Chociażby tego, żebym inaczej patrzył na biednych. I żebym inaczej używał pieniędzy. On tak odczytuje Ewangelię w tym momencie historycznym. Spojrzenie wiary polega na tym, żebym stawiał sobie pytania o to, jak powinienem żyć, a nie powtarzał bez ustanku, że papież nic nie rozumie i ja go nauczę, jak być papieżem.

Kiedy w październiku 2013 roku Franciszek odwiedził Asyż, poszedł do Seraphicum, gdzie przebywa wielu młodych, głęboko upośledzonych ludzi, i przez bitą godzinę witał się z każdym. Na zakończenie powiedział, że tak jak w Eucharystii adorujemy ciało Chrystusa, tak w tych naszych braciach bolejących obejmujemy ciało Chrystusa. Włoski dziennik „Il Foglio” napisał, że są to heretyckie słowa. Na miły Bóg, jeśli ktoś zna pisma ojców Kościoła, to trafi na homilię św. Jana Chryzostoma z IV wieku, który napomina, aby nie złocić ołtarza po to, by czcić ciało Chrystusa, skoro ciało Chrystusa w biedaku, który jest przed kościołem, nie ma odzienia.

Internet zrodził potwory. W atakach na papieża jest mnóstwo ignorancji. Wielu mieni się specjalistami od doktryny, choć mało kto zna historię i teologię.

Powiedział pan, że Franciszek nauczył pana innego stosunku do pieniędzy. Czego jeszcze?

Bez wątpienia nauczył mnie, jak się odnosić do człowieka cierpiącego, który potrzebuje bardzo konkretnej pomocy. Jak okazać miłosierdzie i dobroć drugiemu człowiekowi, nie oceniając go i nie skazując. Inspirujące dla mnie jest to, co papież mówi o naszym systemie ekonomiczno-finansowym. Jestem przekonany, że u źródeł wielu ataków na Franciszka znajdują się osoby i media, które wcale nie są zatroskane rzekomymi zmianami w doktrynie. Ich nie interesuje, czy gdzieś, w jakimś kościele, ksiądz po długim czasie rozpoznania udzieli jakiejś parze żyjącej w związku niesakramentalnym komunii, czy jej nie udzieli.

Krytyka posunięć papieża jest dla nich tylko pretekstem. Ich interesuje to, co Franciszek ma do powiedzenia na temat ekonomii czy handlu bronią. Wiedzą, że jest liderem, który ma autorytet i którego ludzie słuchają. W tym sensie im przeszkadza, bo uderza w ich interesy. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Andrea Tornielli - ur. 1964, absolwent historii języka greckiego na Uniwersytecie w Padwie. Na co dzień pracuje w turyńskim dzienniku "La Stampa". Prowadzi autorski blog "Sacri palazzi" oraz audycję we włoskim Radiu Maryja. Autor wielu publikacji poświęconych papiestwu. W Polsce ukazały się m.in. takie jego książki jak: "Pius XII. Papież, który ratował Żydów"; "Santo Subito. Tajemnice świętości Jana Pawła II"; "Carlo Maria Martini. Niepokorny kardynał"; "Franciszek. Biografia papieża". Ma żonę i trójkę dzieci, mieszka w Mediolanie. (wszystkie teksty tego autora)

Adam P. Błyszcz CR - ur. 1968, zmartwychwstaniec, studiował teologię na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jest proboszczem parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

DOBRY WUJEK OD LAPTOPA

DOBRY NIEMIEC

KIEDY UMARŁ CHRYSTUS?

ONI TEŻ SĄ KOŚCIOŁEM

WSTYD I SKANDAL


komentarze



Facebook