Nie jesteśmy samotni
Kpł 13,1-2.45-46 Ps 32 1 Kor 10,31-11,1 Mk 1,40-45

Kiedy czytam o postępowaniu z osobami trędowatymi, przypominają mi się niedawne wydarzenia we Francji. Sfrustrowani ludzie dokonywali zniszczeń, protestując przeciwko wykluczeniu ze społeczeństwa. Ze zdumieniem obserwowaliśmy, jak w kraju uchodzącym za centrum kulturalne Europy młodzi emigranci manifestowali swoją bezsilność i frustrację.

Wykluczenie, osamotnienie, różne rodzaje getta nie przeminęły i ciągle mamy do czynienia z mniej lub bardziej izolowanymi grupami ludzi. To, że łatwo wysłać SMS czy e–mail, wcale nie powoduje, że jesteśmy w większej zażyłości z najbliższymi. Jedni uciekają w samotność, bo ogarnia ich lęk przed życiem, odpowiedzialnością, dorosłością. Drudzy nie wybierają samotności, ale są zmuszeni do opuszczenia najbliższych. Od jakiegoś czasu mieszkam w regionie bardzo silnie dotkniętym problemem bezrobocia i ubóstwa. Wiele rodzin jest rozbitych, bo ktoś musiał wyjechać za granicę, żeby zarobić na utrzymanie. Większość młodych ludzi marzy tutaj o pracy w jakimś kraju bogatszym i spokojniejszym niż Polska. To jeszcze jedna forma wyłączenia ze społeczności tak bardzo bliskiej jak rodzina czy ojczyzna.

Innego rodzaju samotność i wyłączenie przychodzą, kiedy dotyka nas choroba albo śmierć bliskiej osoby. Wtedy też inni ludzie zaczynają się oddalać. Nawet jeśli chcemy być blisko naszych cierpiących przyjaciół, prędzej czy później poczujemy, że oni pozostają sami ze swoim bólem. Można wtedy towarzyszyć, ale nie można przekroczyć granicy intymności cierpienia. Choćbym bardzo chciał, nie mogę zdjąć z ramion drugiego człowieka krzyża, który on niesie.

Ważne są słowa psalmu: „Tyś mą ucieczką i moją radością”. Jezus uzdrawia ludzi trędowatych, przygotowując wszystkich do największego cudu – swojej śmierci i zmartwychwstania. Bóg przyszedł, bo jako jedyny jest w stanie ponieść nasz krzyż. On jeden potrafi do końca zrozumieć i przeżyć w sobie odrzucenie, którego doświadcza każdy człowiek. Nasze cierpienie jest tak niepowtarzalne i intymne, że może zostać przyjęte jedynie przez Boga, który wydaje siebie na śmierć za każdego z nas.

Przez tę śmierć i zmartwychwstanie otwiera nam bramę nieba i nie jesteśmy już samotni, ale stajemy się częścią Kościoła, wspólnoty świętych i tych, którzy mniej lub bardziej świadomie dążą do świętości. Oddawać chwałę Bogu zaczynamy właśnie wtedy, gdy pozwalamy, aby On wyprowadził nas z samotności naszego egoizmu i obdarzył wolnością dzieci, które wspólnie poszukują drogi do domu Ojca.

     


zobacz także

Spełniona prośba

Nasze polskie Cannes

FUSBALORZE

MISTYKA CODZIENNOŚCI

PIĘKNO NIEPOKALANEJ


komentarze



Facebook