Pokolenie JP2

W najnowszych dziejach Polski istnieje tradycja periodyzacji, której główny wyróżnik stanowi pojęcie „pokolenia”. Zazwyczaj jest ono związane z przełomowym wydarzeniem historycznym, którego przeżycie stało się dla całej generacji tak ważnym doświadczeniem zbiorowym, że odcisnęło decydujące piętno na jej postrzeganiu świata, sposobie myślenia i rodzaju działania. Takim doświadczeniem generacyjnym była na przykład II wojna światowa i lata okupacji, stąd mówimy o pokoleniu Kolumbów. Były też Czerwiec i Pokolenie’56. Marzec i Pokolenie’68. Sierpień i Grudzień – Pokolenie Solidarności.

Kiedy słyszymy słowa: „pokolenie JP2”, mamy kłopot z umieszczeniem w czasie owej generacji. Równie dobrze bowiem mianem tym mogliby być określeni równolatkowie Karola Wojtyły (rocznik 1920), jak też osoby, które dojrzewały w blasku jego pontyfikatu. Być może więc jest to określenie międzypokoleniowe, obejmujące ludzi połączonych nie tyle datą urodzenia, ile raczej rodzajem wrażliwości religijnej. Komentatorzy najczęściej jednak stosują ten termin wobec młodszej generacji – tych, którzy nie przeżyli wcześniej żadnego doświadczenia pokoleniowego, mało tego: tych, którzy byli zbyt młodzi, by przeżyć świadomie pontyfikat Jana Pawła II, a najmocniej przeżyli właśnie jego odejście.

Istnieje też druga, młodsza, lecz równoległa tradycja posługiwania się pojęciem pokolenia, związana bardziej z kulturą masową niż świadomością historyczną. Mianem (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Grzegorz Górny - ur. 1969, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda", publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W zbankrutowanej diecezji

Modlimy się i prosimy o modlenie

W urnowym gaju

Miłość nie zna granic

Czy zwierzęta mają duszę?


komentarze



Facebook